Coś takiego popełniłam w czerwcu 2004

Text ten, nie kryje, wzbudzil moje zywe zainteresowanie, a wobec panoszacej się tutaj plugawej zarazy –nie bojmy się tak dosadnych okreslen – jaka jest ZIGLOMOR&KRYTYK czyli spolka z odzysku – usmiech na twarzy i refleksje w sercu…..
Oto historia, zdawac by się moglo rodem z kacika zlamanego serca tandetnego poradnika dla gospodyn domowych; ale ta historia zdarzyla się przeciez ….
Slowami podmiotu lirycznego poznajemy historie dwojga ludzi, których drogi skrzyzowaly się w samym centrum pokoju POLSKA, być może uczucie to zakwitlo gdzies obok…..w kaciku… na miekkiej kanapce….z dala od krzykow i piskliwych wrzaskow stloczonej gremialnie tluszczy, zadnej widowiska i igrzysk , na pewno nie chleba. Jako zywo ta historia mierzy do przytulnych i cieplych wnetrz , aksamitem wyscielanych scian, malutkiego, acz zawsze goscinnego pokoiku o budzacej -subtelnie pulsujace skojarzenia (wspomnienia dla wielu zapewne…) – nazwie POD JEMIOLA…..
Dwudzielny text kielkujacy romantycznym milosnym watkiem wybucha dosadnym, ale przeciez prawdziwym, może niekiedy nawet obscenicznym, mocno uwypuklonym w slowach spelnieniem, by zakonczyc się cieplym, miekkim zaskakujace……przytulaniem… Zastanawiajacy jest wlasnie ten rozdzwiek pomiedzy pierwsza czescia textu a jego druga czescia. Zdawac, by się moglo, iż slowa te skreslone zostaly przez dwie osoby, na co wskazuje również uklad znakow przestankowych. A może to jest wlasnie ta pelnia! Pelnia czlowieka zdolnego do wzruszen, glebokich uczuc – ile w nich bólu i cierpienia, przejmujacej troski o zdrowie ukochanego ….(imie mowione zdrobniale) , rozrywajacej ducha tesknoty, czlowieka marzacego o fizycznym spelnieniu z ukochanym. Opis milosnego aktu – szczególowy, medyczny obfitujacy w perwersyjne okreslenia : oto ja mala dziewczynka i…… kurwa! , nie pozbawiony uchodzacych za wulgarne okreslen: pizda, chuj. A może cipka a nie cipa, czy pizda, a może nasienie a nie sperma…???? Akt ten pozbawiony zostal jakichkolwiek przejawow czulosci. Nie ma w nim miejsca na czule slówka. Tylko imie krzyczane w chwili orgiastycznego uniesienia. Chwilo trwaj! Chcialoby się rzec: bluznierstwo!. Oto slowo cialem się stalo! Rytmicznie wykonywane ruchy frykcyjne, podczas których nie ma czasu na przestój. Dalej, dalej ! Do konca! Zycia tak malo! Cialo traktowane przedmiotowo, niczym noz i widelec, do ostatniej kropli krwi….
Nie wiemy nic o uczuciach osoby obdarowanej uczuciami przez podmiot liryczny. Możemy tylko przypuszczac…. On dal jej adres, czy może ona podstepem ten adres od kogos wykradla…..? (nie, nie piszmy jednak zlodziejskich historii, choc wyobraznia podsyla pod palce i czarne makabreski). Uwierzmy, ze to on dal jej ten adres - „klucz do siebie”….Zadziwia mnie strach podmiotu lirycznego przed odslona samej siebie. Oto ona ujrzala prawde, skazujac się dobrowolnie na cierpienie; nie dala jednak szansy prawdzie spojrzec w jej oczy. Ona duzo wie o jego zyciu codziennym (karmi ptaki, z zamilowania, a może zawodu jest ogrodnikiem) sledzi go, obserwuje, przykleja nos do samochodowej szyby i czeka, az przyjdzie do pokoju POLSKA……

Napisz odpowiedź