Egipskie oczy

Od mojego powrotu z Egiptu minęły już ponad trzy miesiące; i nic. Euforia powyjazdowa minęła, a tak bardzo chciałam zakochać się w tym miejscu. Owszem, zakochałam się, ale tylko na chwilę… Muzyka arabska pobrzmiewała u mnie przez miesiąc, miałam nawet pomysł założenia szkoły tańca brzucha, wiele pamiątek, głównie orientalnej biżuterii (w tym brzęczące chusty to tańca) spoczywają na dnie szuflady, beduińska herbata wietrzeje w szafce, kącik arabski na biurku w pracy wciąż się trzyma, a to zapewne za sprawą tych czarnych oczu ;-) . Tak, w tych czarnych oczach można się zatopić. Są głębokie i bardzo egzotyczne.

Dodaj komentarz